HISTORIA PATRONA
narysowana nie całkiem na serio
Patroni szkół to wyjątkowi ludzie — odkrywcy, artyści, pisarze i naukowcy. Ich historie są pełne ciekawostek, radości i zabawnych anegdot, ale też faktów, cierpienia i trudnych tematów. Moje książki pomagają dzieciom poznać i polubić Patrona, a nauczycielom — w przystępny sposób opowiedzieć o tym, kim był i czego dokonał.
Ciekawa forma
Lekką, prostą narrację przeplatam ilustracją-komiksem. Taki rytm opowieści sprawia, że książka stopniowo dawkuje emocje, dzięki czemu dziecko nie nudzi się już po pierwszej stronie.
Kody QR
łączą tradycyjną książkę ze światem cyfrowym. Zawierają ciekawostki, zachęcają do pogłębiania wiedzy i uczą zdrowego korzystania z technologii — jako wsparcia zabawy, a nie jej głównego źródła.
Zadania dla dzieci
są układane tak, by angażowały w historię. Czasem do ich rozwiązania potrzebna jest pomoc nauczyciela lub rodzica. Proste do rozwiązania ćwiczenia motywują dodalszego czytania, a kolorowanki i zadania kreatywne sprawiają, że dziecko naprawdę wiąże się ze swoją książką.
Wasza szkoła
dwie strony poświęcone Waszej szkole pokazują, że Patron to nie tylko postać historyczna z dawnych lat. Razem opowiemy, jak jego życie i działania wpływają na to, co otacza nas tu i teraz.
GALERIA




HISTORIE SZKÓŁ
Jeśli czujesz, że taka książka mogłaby być czymś wartościowym dla Twoich uczniów — napisz do mnie. Nie musisz mieć gotowej koncepcji. Wystarczy pomysł lub okazja
JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?
Historia tego projektu zaczęła się niespodziewanie. Kilka lat temu
udzielałem wywiadu telewizyjnego o komiksach tworzonych do lokalnej
gazetki parafialnej. Materiał zobaczyła nauczycielka, która napisała do
mnie z propozycją stworzenia książki o Arturze Grottgerze — patronie
szkoły, w której pracowała.
Jej inicjatywa była niezwykle poruszająca. Najciekawsze okazało się jednak to, że spośród trzech szkół imienia Grottgera w Polsce, ta znajdowała się w sąsiedniej miejscowości. Co więcej — razem z tą nauczycielką pracowała moja ciocia, a obie nie miały pojęcia o tych zbiegach okoliczności.
Postanowiłem zaangażować się w projekt. Otrzymaliśmy „surową” historię Artura, opracowałem tekst, do którego moja koleżanka wymyśliła gagi. Narysowałem ilustracje i po kilku konsultacjach książka była gotowa. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że wymagałaby wielu poprawek, ale właśnie wtedy narodziła się koncepcja, która stała się fundamentem kolejnych projektów. i to — mimo niedoskonałości — było bezcenne.











No comments:
Post a Comment